Święta, święta. Wszyscy się przekrzykują, planują, sprzątają, pichcą, myją auta, trzepią dywany itepe. Mama zapytała mnie, czy poświęcę jajka z Nieletnim.

Na to ja: – Przecież wiesz, że nie chodzę do kościoła. Dlaczego miałabym odwiedzać go w czasie świąt?

Pokiwała głową.

Oczywiście, że niczego nie poświęcę, nie posprzątam inaczej niż dotychczas, nie zrobię mega zakupów i nie upiekę świątecznej babki. Upiekę jednak sernik i pojawię się w wielkanocną niedzielę u rodziców. Nie z powodu świąt, co ochoty i potrzeby pobycia w rodzinnym domu. Bo moi rodzice święta obchodzą i nie wyobrażają sobie, abym w te dni nie była z nimi.

Więc będę. Jak zawsze. I nie ma to nic wspólnego z moim wyznaniem, a raczej jego brakiem.

Lubię moich rodziców i brata, i kiedy tylko jest okazja, zjawiam się w domu, z którego odeszłam piętnaście lat temu.

Poza tym szanuję ich poglądy i nie zamierzam oprotestowywać tradycji, którą stały się świąteczne wielkanocne poranki. Wyrosłam z wszelkich manifestów, a to co wyznaję, uważam i myślę, jest wyłącznie moją sprawą.

Można być innym, ale z szacunkiem do bliźnich. Zawsze, bezwzględnie. Dopiero wtedy to się nazywa tolerancja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *