Wszyscy wypisują się z naszej-klasy. Ale tych, którzy znikli z listy twoich znajomych, znajdziesz w innym miejscu – na facebooku. Bo n-k nie jest już trendy, za to fb jak najbardziej.

Nie lubię facebooka. Wkurzają mnie infantylne komunikaty „lubię to” czy „o czym teraz myślisz”. Jeśli zainteresuje mnie, o czym myśli mój znajomy, z pewnością osobiście go o to zapytam.

A jednak jestem na fb. Dlaczego? To proste – jako dziennikarce i pisarce jest mi to potrzebne marketingowo. Zżymam się więc, jednocześnie śmiejąc w głos z niedorzeczności tego, co robię, ale klikam „lubię to” dodając kolejny wpis do blogu – wtedy zwiększają się szanse, że ludzie (zleceniodawcy) mój blog dostrzegą.

Nie wypisałam się z n-k. Nie podążam za trendami, wiszą mi tak samo w modzie jak i w necie. Zresztą, portal ten od początku służył mi w jednym, zgodnym z założeniami twórców, celu – do odszukania kolegów ze szkół. I w tym względzie bardzo się sprawdził.

A że ludzie zrobili sobie z niego pamiętnikarski album z rodzinnymi zdjęciami? No i co z tego? Mają prawo, takie samo jak ja, aby stu pięćdziesięciu fotek pod palmami nie oglądać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *