Nie przepadam za Lisem, ale obejrzałam go wczoraj ze względu na gościa rozmowy. Przybyła Janda, po wielkim sukcesie oglądalności zeszłotygodniowej „Boskiej”.

Widziałam tę sztukę. I jakkolwiek lubię, cenię i podziwiam Jandę, i przyzwyczaiłam się już do jej grania na jednej nucie, i mi to nawet nie przeszkadza, już nie drażni, bo tak to jest, gdy się w pełni zaakceptuje osobę, to „Boskiej” nie przyznałabym maksimum gwiazdek.

Oglądałam tę sztukę z lekkim zażenowaniem, była dla mnie dość płaska, strasznie komercyjna pomimo świetnej obsady aktorskiej.

Dlatego cieszę się z możliwości posłuchania wczoraj Jandy, jej wyjaśnień w temacie repertuaru „Polonii”, jej apeli o większe dofinansowanie prywatnych teatrów.

 

Kiedy pierwszy i jedyny jak dotąd raz odwiedziłam „Polonię”, zagrano spektakl, którego tytułu nawet nie pamiętam. Też były gwiazdy, choć bez tej największej, właścicielki, całość była strawna, ale dla bardzo niewymagającego widza. A ja, chociaż nie jestem wytrawną znawczynią teatru, właśnie w teatrze chcę przeżywać duchowe oświecenia, objawienia, uniesienia, więc i ja bardzo proszę, Panie ministrze, o jakieś normalne pieniądze dla Jandy, dla prywatnych inicjatyw, bo one przecież prywatne tak do końca nie są, są dla nas, dla Pana, dla mnie i całej reszty społeczeństwa, którzy na samej „Boskiej” mądrzejsi i wrażliwsi nie będą, nie będziemy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *