Papierosy są niezdrowe. Nie ma w tym temacie żadnych wątpliwości.

Papierosy uzależniają. Wniosek jak powyżej.

Papierosy utrzymują mnie przy życiu. Życiu na przekór, życiu, w którym odnajduję smaki przeszłości i które jest pomostem między tym, co było, a co będzie. Nie udało mi się jeszcze dotąd być tylko tu i teraz. Zawsze jest coś dalej – za godzinę, za dzień, za miesiąc. Tyle, że czasem nawet tę alternatywę trudno znieść. Wtedy pomagają fajki.

Palę, bo lubię. Jestem dorosła, więc mogę. Palę przed jedzeniem, po, zamiast.

Kiedyś mój partner, również palący, choć zabierający się każdego poniedziałku do rzucenia nałogu, zapytał:
– Jak rzucimy, co będziemy robić po seksie?

I zaraz sobie odpowiedział:
– Będziemy jeść słodycze.

Może teraz tak robi. Ja nie lubię słodyczy i w tym cały problem. Oraz w tym, że naprawdę dobrze mi wypuszczać śmiercionośny dymek. Oczywiście, nie myślę o śmierci zaciągając się papierosem, ale dopuszczam ją do świadomości.

Zawsze paliłam i palę z kulturą wobec innych. Nie zadymiam tych, którzy nie palą – zarówno obcych, jak i bliskich. Zakaz palenia w wiatach i tak mnie nie dotyczy – nigdy nie dymiłam pod daszkiem. Nie wydłużałam przerw w pracy na papierosa. Przeciwnie – pracowałam zawsze pełną parą i efektywniej niż niepalący.

Wiele razy namawiano mnie do rzucenia nałogu. Ci, którzy to robili, nie zdawali sobie sprawy, że od papierosów trzeba się leczyć w ten sam sposób, co od alkoholu. Nawet próbowałam. Tyle, że znalazłam jedną grupę wsparcia, spotykającą się co tydzień w kościele. A kościołów nie lubię. Więc nie poszłam.

Moje palenie, jak każde zresztą, tkwi w głowie. A głowę miewam wielką od niepokojów. Papieros je na chwilę ucisza.

Pisałam w którejś książce, że papieros jest jak oddech, orgazm – dla mnie nieodzowny, by żyć. Pisałam, że papieros nie wymaga oddania, a tyle lat jestem mu wierna. Pisałam, właściwie teraz piszę, że bez papierosa nie byłoby mnie. I pewnie nie będzie, jeśli w końcu się z nim nie rozstanę.

Nie, nie jestem chora. Mam wciąż dobrą kondycję, tyle, że pewnie mogłabym mieć jeszcze lepszą. A może nie? Może mój dzisiejszy stan fizyczny to apogeum moich możliwości?

Myślę o niepaleniu. Usilnie myślę. Podobno myśli mają moc sprawczą. Więc czekam, zapalając kolejnego menthola..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *