Nigdy nie byłam w związku z żonatym mężczyzną. I po części działała tu solidarność jajników, a w dużej mierze niechęć i nieumiejętność dzielenia się bliskim człowiekiem.

Nie rozumiem kobiet, które lgną do zajętych facetów. Nie rozumiem także tych, które przez „przypadek” (nie rozmawiali o tym wcześniej? On nic nie wspomniał, a ona jak dziecko we mgle nie zapytała?) znalazły się w takim układzie. Bo nawet jeśli z początku niezorientowane, to w końcu się jednak dowiadują. I co? Odpowiedź pt. „bo to miłość” w ogóle mnie nie satysfakcjonuje i w moim pojęciu świata niczego nie usprawiedliwia.

Wyłączność w związku intymnym jest dla mnie sprawą priorytetową. Nie wyobrażam sobie, by po mnie wchodził w inną, nie wyobrażam sobie, by ze mną dzielił łóżko, a z inną pozostały czas lub na odwrót – miłość ma przecież nie samo seksualne podłoże.

Przepraszam, ale nie współczuję tym trzecim, jak je (nie)ładnie zwą. Chce mi się zawsze powiedzieć zwyczajowe „widziały gały, co brały”, więc teraz niech sobie (głupio) cierpią.

Zawsze obrzydzały mnie awanse mężczyzn, o których wiedziałam bądź domyślałam się, że są już zajęci. Jeśli rzecz polegała jedynie na domyśle, bezpośrednio pytałam o prawdę. Raz przydarzyła mi się sytuacja, gdy poznany mężczyzna przez kilka tygodni ukrywał swój rodzinny status. Wywiódł mnie w pole tym, że zawsze miał dla mnie czas. Nawet choinkę pomagał mi ubrać. Nie doszło jednak między nami do zbliżenia, w zakresie którego potrzeba mi nieco więcej niż tylko zmysłowości męskiego ciała. Nie narodziła się także silna więź emocjonalna, choć mój radar był mocno znieczulony, skoro od razu nie zorientowałam się, z kim mam do czynienia.

Oczywiście, ów mężczyzna nie tylko poszedł w odstawkę, ale również został zgromiony za swoje nieczyste postępowanie. Nastraszyłam go na koniec i zwiewał niczym pieprz rośnie.

Przez chwilę nawet czułam dziką satysfakcję, że może po raz pierwszy ktoś mu wywalił prawdę w oczy, a jeszcze spowodował, że facet teraz zwyczajnie boi się konsekwencji.

Po paru dniach jednak zrobiło mi się szkoda – ale tylko jego partnerki, która żyła w nieświadomości posiadania w domu drania.

Szacunek do siebie – przez wielu uważany za przeżytek – kieruje mądrymi ludźmi. Jeśli sam(a) się nie szanujesz, nie licz na to, że będą robić to względem ciebie inni.

Znam wielu atrakcyjnych mężczyzn, w tym zajętych. Są dla mnie jak piękny obraz w muzeum – można napatrzeć się do woli, ale nie dotykać, a już w ogóle porzucić myśl o zabraniu go do domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *